Archiwum kategorii: Flota

Jak wygląda „życie” autokaru linii Sindbad?

sindbad1Nie myślimy o autokarach wygodnych, czystych i bezpiecznych – traktujemy je jak oczywistość. A przecież wiele osób ciężko pracuje, by utrzymać pojazd w znakomitym stanie. Jak wygląda „życie” autokaru przed podróżą i po niej? Zapytaliśmy o to linię Sindbad.

Kluczowa decyzja

Na świecie działa kilkudziesięciu producentów autokarów. Jak wybierana jest marka i model pojazdu, który zasili flotę przewoźnika? Monika Guzikowska z linii Sindbad wyjaśnia, że decyzja zapada po przeanalizowaniu różnych modeli autokarów – pod kilkoma względami.

Istotny jest komfort podróży i bezpieczeństwo pasażerów, ale także wpływ, jaki autokar wywiera na środowisko. Czy emisja spalin nie jest zbyt wysoka? Jak dużo paliwa zużywa autokar na stukilometrowym odcinku drogi? Pojazdy są dobierane także z uwzględnieniem tego, jak wielu pasażerów mogą przewieźć. Autokary o różnej pojemności są wykorzystywane nie tylko na różnych trasach, ale także na tych samych połączeniach, ale w różnych dniach tygodnia czy godzinach, bowiem każdy z tych czynników ma wpływ na liczbę pasażerów.

odbiór w ULM

Sindbad od lat zaopatruje się w autokary Setra, które obecnie stanowią 95 proc. całej floty przewoźnika. Pojazdy są produkowane w niemieckiej fabryce w Neu-Ulm, skąd jadą bezpośrednio do siedziby Sindbada. Na pokładzie mieści się od 49 do 70 pasażerów. Autokary są wyposażone w nowoczesne systemy bezpieczeństwa. Co więcej, zostały wyróżnione nagrodą Blue Angel za bardzo niską emisję spalin. Czytaj dalej

14 nowych autokarów Sindbada

W roku 2013 Sindbad zakupił już 14 nowych autokarów marki Setra. Wygląda na to, że linia sprawiła sobie (i pasażerom) prezent z okazji 30-lecia działalności.

Siedem z zakupionych 14 autokarów to pojazdy z linii Comfort Class 500, czyli najbardziej luksusowe autokary produkowane przez niemiecką Setrę. Od wiosny po drogach śmigają również piętrowe S431 DT z 78 miejscami siedzącymi. Łącznie Sindbadowi przybyło ponad 900 miejsc siedzących, a średni wiek taboru nadal nie przekracza 3 lat. Czy stale rozwijającemu się przewoźnikowi uda się pobić ubiegłoroczny rekord ponad miliona obsłużonych pasażerów?

Życzymy linii samych sukcesów. Przypominamy, że zakup biletów autokarowych Sindbada – po cenach przewoźnika, z uwzględnieniem wszelkich promocji i zniżek – jest możliwy w serwisie BiletyAutokarowe.pl.

Czym jeździmy: Setra S 417 HDH

Przedstawiamy pierwszą odsłonę cyklu poświęconego pojazdom wykorzystywanym w branży przewozów autokarowych. Na początek przyjrzyjmy się modelowi wykorzystywanemu m.in. przez linię Sindbad.

S 417 HDH to pojazd stworzony przez Setrę – niemieckiego producenta pochodzącego z miejscowości Neu-Ulm, działającego już od 1893 roku. Firma, która w pierwszym okresie działalności wytwarzała wagony kolejowe, jest znana jako dostawca jednych z najlepszych autokarów turystycznych na świecie.

Długi na 14 metrów i szeroki na 2,5 metra autokar S 417 HDH wyposażony jest w pionowy, rzędowy sześciocylindrowy silnik o pojemności 11 967 cm3. W zbiornikach pojazdu mieści się 560 litrów paliwa. Kierowanie tą potężną maszyną ułatwiają takie systemy, jak stabilizujący tor jazdy na zakrętach ESP, wspomagające hamowanie EBS i BA, kontrolujący trakcję TCS, czy zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania ABS.

Projektanci zrobili wszystko, aby podróżowanie Setrą S 417 HDH było bezpieczne – i to nie tylko dla pasażerów oraz kierowcy. Autokar posiada system Front Collision Guard, chroniący małe samochody przed wjechaniem pod autobus, a także minimalizujący skutki zderzenia czołowego. Na życzenie zamawiającego producent może zainstalować również nowoczesny układ wspomagania nagłego hamowania oraz system asysty podczas zmiany pasa.

Pasażerowie na pewno nie będą narzekać na komfort jazdy. W pojeździe znajduje się 59 siedzisk, klimatyzowanych systemem Top Air, z którego może korzystać również kierowca. Osoby podróżujące w chłodniejszych okresach korzystają z ogrzewania grzejnikami konwektorowymi, rozmieszczonymi z obu stron autokaru. Dodatkowo firma zamawiająca pojazd może zażądać zamontowania w nim grzejników wentylatorowych oraz indywidualnych regulatorów temperatury.

Nazwa Setra pochodzi od słowa Selbsttragend, które tłumaczy się jako „samonośny”. Rzeczywiście, pojazd niemalże prowadzi się sam, a podróżowanie S 417 HDH to prawdziwa przyjemność.

foto: Martin Hawlisch – Wikimedia Commons

Legenda Ikarusa

Ikarus przez lata był symbolem polskiej komunikacji miejskiej. Czerwone autobusy stanowiły widok tak oczywisty, że wręcz nie zwracaliśmy na nie uwagi. Jaka jest ich historia?

Ikarusy to autobusy produkcji węgierskiej, stworzone przez firmę o tej samej nazwie. Już podczas I wojny światowej firma była znana w branży motoryzacyjnej – wytwarzała stosunkowo dobre i tanie samochody, zaś w okresie międzywojennym zaczęła produkować autobusy. Po II wojnie przedsiębiorstwo nawiązało nawet współpracę z firmą produkującą samoloty, noszącą taką samą nazwę.

Boom na autobusy Ikarusa rozpoczął się w latach 50., gdy na licencji produkowały je takie kraje, jak Chiny czy Egipt. Wytrzymałe i wydajne pojazdy były nagradzane na międzynarodowych targach i cenione zarówno przez firmy transportowe, jak i pasażerów. Okres świetności firmy przypadł na lata 70., kiedy to liczba zamówień sięgała dziesiątek tysięcy, a Ikarus stał się jednym z największych koncernów motoryzacyjnych na świecie. Wtedy też autobusy trafiły do Polski, a o tym, że były warte swojej ceny, świadczy fakt że niektóre z modeli opracowanych przed kilkudziesięcioma laty produkowano jeszcze w XXI wieku.

Do dziś można zobaczyć na polskich drogach ikarusy, choć ze względu na wiek i nienajlepszy już stan techniczny są wykorzystywane stosunkowo rzadko – głównie w zastępstwie, kiedy nowszy pojazd ulegnie awarii. Jedno jest pewne: czerwony ikarus na stałe wpisał się w historię i kulturę Polski, a także wielu innych krajów na całym świecie.

Przypominamy: tanie bilety autokarowe kupisz w portalu BiletyAutokarowe.pl.

Sindbad – lider polskich autokarów

Sindbad to jedyny przewoźnik autokarowy, który pojawił się w niedawno opublikowanym rankingu 2000 największych polskich firm, opracowanym przez redakcję dziennika Rzeczpospolita. Przyjrzyjmy się bliżej linii, która jest niekwestionowanym liderem polskiej branży transportu autokarowego.

Największa polska linia autokarowa narodziła się w roku 1983 i przez 21 lat funkcjonowała jak każdy prywatny przewoźnik autokarowy. W roku 2004 przekształcono ją jednak w platformę przewozową, do której dołączać mogły inne firmy transportowe. Do współpracy przystąpiły tak znane i cenione linie, jak Albatros, Nord czy Trans-Expres. Na nowatorskiej formie działalności zyskiwał każdy: Sindbad, ponieważ mógł zaoferować większą sieć połączeń; przewoźnicy, ponieważ mogli łatwiej pozyskać klientów; a także sami pasażerowie, gdyż usprawniono obsługę klienta i umożliwiono mu prostszą organizację podróży.

Sindbad oferuje przejazdy między Polską i większością krajów Europy, a także liczne połączenia międzymiastowe. Poza świadczeniem przewozów, firma umożliwia również rezerwację pokoi hotelowych i organizację firmowych imprez.

Obecnie flota Sindbada składa się z około setki autokarów klasy lux, wyposażonych w pokładową toaletę, klimatyzację, regulowane fotele, czy barek z ciepłymi napojami. Linia szczyci się największą siecią połączeń międzynarodowych spośród wszystkich polskich przewoźników. Bilety Sindbad można zakupić za pośrednictwem systemu Voyager, który udostępniamy w naszym portalu.

Jazda po węgiersku

Jest 2010 rok. Po polskich drogach nadal jeżdżą ikarusy – autobusy starsze, głośniejsze i brudniejsze niż niejeden zdezelowany wóz trafiający na złomowisko. Paradoksalnie – świadczy to tylko o ich wytrzymałości i godnej podziwu konstrukcji.

Symbole polskiej komunikacji publicznej, co ciekawe, nie są polskiego pochodzenia. Ikarusy to autokary rodem z Węgier, produkowane przez firmę o tej samej nazwie, szczycącą się doświadczeniami. Przedsiębiorstwo Ikarus powstało w roku 1895, jednak produkcją pojazdów zajęło się w drugiej dekadzie XX wieku.

Wpierw z jego linii montażowej schodziły samochody, przede wszystkim wykorzystywane do celów militarnych. Okres powojenny okazał się jednak trudnym czasem dla położonego w Budapeszcie przedsiębiorstwa. Problemy finansowe zmusiły firmę do zawieszenia produkcji wielu modeli pojazdów, a prawdziwe jej odrodzenie nadeszło dopiero w latach pięćdziesiątych.

W połowie piątej dekady XX wieku Ikarus poszerzył ofertę o nowoczesne autokary, mogące się równać z zachodnią konkurencją; w ten sposób otworzył się na zagraniczne rynki. Choć jego maszyny nie nadawały się do świadczenia usług takich jak przewozy międzynarodowe, okazywały się idealne do wykorzystania w komunikacji miejskiej. Firma zaczęła odnosić sukcesy w Azji i Afryce.

Do Polski węgierskie autobusy dotarły w latach 70., a najpopularniejszym w naszym kraju modelem stał się Ikarus 280, którego do dziś można często spotkać m.in. na ulicach Katowic. Jak pokazał czas, są to maszyny niezwykle wytrzymałe, choć niekoniecznie ekologiczne czy wygodne według współczesnych standardów. Dlatego też, jak również z powodu kiepskiego ogólnego stanu technicznego, z wielu miast wycofano zasłużone pojazdy. Mimo wszystko nadal będzie można kupić bilety autokarowe na przejazd ikarusami – powstają już stowarzyszenia, których celem jest odrestaurowanie zabytkowych maszyn i wykorzystanie ich w postaci turystycznej atrakcji.

Ogórek czerwony ma garniturek?

Dawno, dawno temu, niestety w bardzo nieodległej galaktyce, a wręcz na naszym podwórku, panował ustrój, w którym działy się prawdziwe cuda. Kraj pogrążał się w biedzie pomimo ogłaszanych wszem i wobec gospodarczych sukcesów, polityka „wszystkim po równo” tworzyła głębokie podziały, a po drogach śmigały wielkie, czerwone ogórki.

„Ogórkami” zwano autobusy Jelcz 272 MEX, produkowane przez firmę Jelcz w latach 1963 – 1977. Pojazdy o charakterystycznie obłym, aczkolwiek całkiem gustownym wyglądzie kursowały jednak o wiele dłużej – zgodnie z zasadą, że prowizorka jest najwytrzymalszą konstrukcją.

Sprostujmy jeden fakt: mówienie o „ogórkach” jako o prowizorce konstrukcyjnej jest niesprawiedliwe (były to wszak autobusy budowane na licencji Skody, a więc solidnie zaprojektowane), jednak ich pojawienie się w Polsce było wynikiem decyzji podjętych pospiesznie, w obliczu problemu rosnącego z miesiąca na miesiąc.

Oto bowiem nasz kraj borykał się, zresztą jak większość państw, na których ręce trzymał Związek Radziecki, z technologicznym niedostosowaniem do faktycznych potrzeb. Przejawiało się ono m.in. w braku wystarczającej liczby publicznych autobusów, skutkującym tłokiem w maszynach już obecnych na drogach, oraz koniecznością długiego oczekiwania przez pasażerów na kolejny kurs.

Pojawienie się „ogórków” było dla ówczesnego rządu zbawieniem. Choć popularne jest zdjęcie pasażerów pomagających odpalić „na pych” uziemiony autobus,  nie oddaje ono faktycznego stanu peerelowskiej motoryzacji. Jelcze były maszynami wytrzymałymi. Posiadały nawet luksus rzadko spotykany w tworach epoki, a mianowicie nagrzewnice, które w zimie ocieplały pokład pojazdu. Polacy polubili czerwone ogórki i do dziś miło je wspominają.

Oczywiście współczesne autokary przewyższają jelcze w każdym aspekcie. Polskie maszyny, na przykład, nigdy nie nadawały się dla firm świadczących przewozy międzynarodowe –  ale i nie były konstruowane z myślą o dalekich kursach. Model 272 zapisał się – czy byśmy tego chcieli, czy nie – w historii polskiej motoryzacji, dlatego warto o nim pamiętać, kupując bilety autokarowe na przejażdżkę nowoczesnym, skomputeryzowanym MANem.

Futuryści z Neoplanu

Pojazdy Neoplanu można rozpoznać z daleka – po zarysie sylwetki, która znacząco różni się od maszyn produkowanych przez konkurencję. Elementem, na który stawia niemiecka firma, jest bowiem fantastyczny, wyjęty rodem z s-f design swoich autobusów.

Neoplan to firma z siedzibą w Stuttgarcie, produkująca autobusy, autokary oraz trolejbusy, wykorzystywane przez przewoźników z całej Europy. Jej historia jest bogata, bo zaczyna się już w roku 1935; wówczas przedsiębiorstwo zakłada Gottlob Auwarter. Od początku działalności firmy ważnym elementem jej strategii były starania o stylistyczne odróżnienie maszyn od produktów konkurencji. Neoplan celował w futurystyczny design – i choć dziś bardziej dojrzałe modele wydają się toporne i przestarzałe, to nie sposób odmówić im charakteru. Należy również pamiętać, że w swoich czasach stanowiły one przykład bardzo odważnego, postmodernistycznego, a przede wszystkim ryzykownego podejścia do projektowania – wszak klientom takie wizjonerstwo mogło nie przypaść do gustu.

Poprzez dziesięciolecia Neoplan wsławiał się nie tylko dzięki wyglądowi swoich maszyn. Istotny wkład w promocję firmy miały innowacje konstrukcyjne. Niemieckie przedsiębiorstwo jako pierwsze wprowadziło wielkie okna, pozwalające pasażerom podziwiać krajobrazy nawet z miejsc położonych przy części korytarzowej autokaru. Zasługą Neoplanu jest również pokładowa wentylacja. Co więcej, firma jako pierwsza zaczęła wykonywać część elementów konstrukcyjnych z włókna szklanego. Takie działania przełożyły się na wymierne sukcesy. Coraz więcej zagranicznych przedsiębiorców świadczących przewozy międzynarodowe importowało neoplany, jako że ich obecność we flocie znacząco podnosiła prestiż przewoźnika.

Neoplan zachowuje swą wysoką rynkową pozycję do dziś. Cenią go nawet przewoźnicy z najbardziej zamożnych miast na świecie – m.in. Moskwy i Dubaju. Jeśli zatem kupisz bilety autokarowe i pod Twoje stanowisko na dworcu podjedzie neoplan, możesz być pewny, że podróż przebiegnie w komfortowych warunkach.

Bułgaria i Hiszpania – nowe rynki eksportowe Solarisa

Bułgaria i Hiszpania to już 21 i 22 kraj, na mapie zagranicznych odbiorców spółki. W ostatnich dniach firma podpisała kontrakt na dostawę autobusu do Girony oraz umowę z firmą Skoda Electric na dostawę trolejbusów do Sofii.

Debiut Solarisów w Bułgarii

Sofia Electrotransport EAD to nazwa przewoźnika w stolicy Bułgarii, którego flota wzbogaci się o trzydzieści trolejbusów. Kontrakt z bułgarskim przewoźnikiem podpisała firma Skoda Electric a ta z kolei zamówiła nadwozia trolejbusowe w firmie Solaris.

Solarisy z pantografem wyprodukowane w kooperacji ze Skoda Electric dla Sofii będą napędzane silnikami elektrycznymi firmy Skoda. Dzięki wyposażeniu w dodatkowy agregat spalinowy, pojazdy będą mogły jeździć również bez trakcji. Całość kontraktu zostanie zrealizowana do końca pierwszego kwartału 2011 roku.

Sofia to jedno z piętnastu miast w Bułgarii, które posiadają systemy trolejbusowe. W stolicy jest dziewięć linii trolejbusowych o łącznej długości 104 km, które obsługiwane są przez 148 „trajtków”, przede wszystkim marki Ikarus. Teraz pasażerowie aglomeracji liczącej blisko 1,5 miliona mieszkańców, położonej nad rzeką Bojańską, będą mogli przekonać się o zaletach niskopodłogowych Trollino 12. Bułgaria to czternaste państwo, a Sofia dwudzieste piąte miasto, które zakupiło trolejbusy Solaris. Po europejskich ulicach jeździ już ponad 400 Trollino z podpoznańskiego Bolechowa.

Solaris na półwyspie Iberyjskim

Kolejnym rynkiem eksportowym Solarisa została Hiszpania. Na zakup pierwszego autobusu tej marki w Hiszpanii zdecydowała się firma Transports Municipals del Gironès SA. Przewoźnik zamówił najmniejszy z oferowanych autobusów Solaris Alpino o długości 8,6 metra. – Co prawda zamówienie dotyczy tylko jednego pojazdu, ale na rynku gdzie jest ogromna konkurencja lokalnych producentów jest to duży sukces. Z pewnością ten kontrakt już wkrótce zaowocuje kolejnymi zamówieniami od hiszpańskich klientów – mówi Solange Olszewska Prezes Zarządu spółki.

Solaris po raz pierwszy na płw. Iberyjskim zaistniał w Portugalii gdzie w ubiegłym roku dostarczył trolejbus Trollino 12 do miejscowości Coimbra.