Archiwum kategorii: Ciekawostki

Jak wygląda przygotowanie autokaru Ibatur do drogi?

ibatur newsPrzekonaj się, jakie procedury są przeprowadzane przed każdym kursem autokaru Ibatur. Linia prezentuje pełną interesujących i mało znanych faktów infografikę dla ciekawskich.

Kliknij grafikę, aby zobaczyć ją w pełnym rozmiarze.

Ibatur autokary

Kup bilety autokarowe Ibatur, korzystając z systemu BiletyAutokarowe.pl. Zapraszamy do rezerwacji online i telefonicznej: 71 724 23 77.

Jak wygląda „życie” autokaru linii Sindbad?

sindbad1Nie myślimy o autokarach wygodnych, czystych i bezpiecznych – traktujemy je jak oczywistość. A przecież wiele osób ciężko pracuje, by utrzymać pojazd w znakomitym stanie. Jak wygląda „życie” autokaru przed podróżą i po niej? Zapytaliśmy o to linię Sindbad.

Kluczowa decyzja

Na świecie działa kilkudziesięciu producentów autokarów. Jak wybierana jest marka i model pojazdu, który zasili flotę przewoźnika? Monika Guzikowska z linii Sindbad wyjaśnia, że decyzja zapada po przeanalizowaniu różnych modeli autokarów – pod kilkoma względami.

Istotny jest komfort podróży i bezpieczeństwo pasażerów, ale także wpływ, jaki autokar wywiera na środowisko. Czy emisja spalin nie jest zbyt wysoka? Jak dużo paliwa zużywa autokar na stukilometrowym odcinku drogi? Pojazdy są dobierane także z uwzględnieniem tego, jak wielu pasażerów mogą przewieźć. Autokary o różnej pojemności są wykorzystywane nie tylko na różnych trasach, ale także na tych samych połączeniach, ale w różnych dniach tygodnia czy godzinach, bowiem każdy z tych czynników ma wpływ na liczbę pasażerów.

odbiór w ULM

Sindbad od lat zaopatruje się w autokary Setra, które obecnie stanowią 95 proc. całej floty przewoźnika. Pojazdy są produkowane w niemieckiej fabryce w Neu-Ulm, skąd jadą bezpośrednio do siedziby Sindbada. Na pokładzie mieści się od 49 do 70 pasażerów. Autokary są wyposażone w nowoczesne systemy bezpieczeństwa. Co więcej, zostały wyróżnione nagrodą Blue Angel za bardzo niską emisję spalin. Czytaj dalej

Ciekawostka: w Belgii znajduje się grób prawdziwego Piotrusia Pana

Nie wszystkie historie kończą się dobrze. Znacie prawdziwą historię Piotrusia Pana?

Pierwowzór Piotrusia Pana - George Llewelyn Davies

Pierwowzór Piotrusia Pana – George Llewelyn Davies

Słynną książkę napisał Szkot James Barrie, zainspirowany przez swojego adoptowanego syna George’a Llewelyna Davisa. George miał mnóstwo braci i sióstr, ale ich rodzice zginęli, gdy cała gromadka była jeszcze młoda. Pisarz przygarnął wszystkie dzieci pod swój dach.

Ulubioną zabawą dzieciaków było udawanie piratów, wróżek i innych historycznych czy fantastycznych postaci – razem tworzyli własne przygody. Barry przyglądał się tym pełnym wyobraźni zabawom i zainspirowany nimi napisał swoją powieść.

W 1914 r. George – pierwowzór Piotrusia Pana – został powołany do wojska, aby walczyć w I wojnie światowej. Zginął w 1915 r. w Belgii, w Ypres, trafiony w głowę kulą snajpera. Miał 21 lat. Został pochowany na cmentarzu wojskowym w belgijskim Voormezele. Jego grób stoi tam do dziś.

Poczytaj w wolnej chwili: Blog Transportowy

Jeśli interesujesz się branżą transportową i masz wolną chwilę, polecamy lekturę Bloga Transportowego, który znajdziesz pod adresem www.BlogTransportowy.blox.pl.

blogtransportowy

Kliknij i sprawdź: Blog Transportowy

Serwis, jak nazwa wskazuje, traktuje o środkach transportu; jest to najpopularniejszy blog z kategorii „motoryzacja” na platformie Blox.pl. Jego główny temat jest nam wyjątkowo bliski – chodzi oczywiście o autobusy; jednocześnie znajdziesz tam sporo ciekawostek o ciężarówkach, tramwajach, kolei i trolejbusach. Trafiają się też materiały o ciekawych samochodach osobowych, samolotach, a nawet o wodnych środkach transportu.

Na blogu przeczytasz o środkach transportu z całego świata, choć z oczywistych względów dominują treści dotyczące Polski. Poza nimi możesz poznać relacje z imprez transportowych, opisy podróży, a nawet obejrzeć filmy pochodzące z kanału YouTube prowadzonego przez autora serwisu – nazwa kanału to „Lukaszwo”.

Co istotne, choć wpisy są wzbogacane informacjami z materiałów prasowych producentów, to nie znajdziesz na blogu materiałów reklamowych. Autor nie reprezentuje żadnej firmy ani instytucji; pisze tylko i wyłącznie z pasji. Informacje o nowych wpisach możesz śledzić na profilach społecznościowych bloga w serwisach Facebook, Twitter i Google+.

SKhy Bus: eko-autobus przyszłości?

SKhy Bus to autobus, który nigdy (a przynajmniej: jak dotąd) nie wyszedł z fazy koncepcyjnej. I nic dziwnego, bo projekt jest więcej niż odważny. Pod pewnymi względami jest pionierski, a może nawet… dziwaczny.

SKhy bus 1

Autobus ultraekologiczny,

który nie tylko korzysta z eko-energii, ale również oczyszcza powietrze podczas jazdy? To właśnie SKhy Bus, którego nazwa to akronim Solar and Kinetic energy to produce HYdrogen – Słoneczna i Kinetyczna energia wytwarzająca Wodór. Na takiej zasadzie działałby bowiem SKhy: wykorzystując zebraną przez panele energię słoneczną do przetworzenia (nieświeżej) wody w wodór, który służy do zasilania pojazdu.

To nie wszystko. Autobus nie ma kierowcy – porusza się automatycznie wzdłuż zaplanowanej trasy, korzystając z systemu czujników oraz nawigacji GPS. Pojazd jest niezwykle lekki – wykonany głównie z aluminium i poliestru z odzysku, który również może zostać poddany recyklingowi.

SKhy bus 2

SKhy Bus to miejski pojazd przyszłości,

który może zabrać na pokład 128 pasażerów. Zaprojektowano go z myślą o jeździe po miastach, które dzięki niemu stałyby się czystsze i mniej zakorkowane, lecz na ewentualną produkcję będziemy musieli poczekać. Rozpocznie się wówczas, gdy technologia wodorowych ogniw paliwowych stanie się wystarczająco wydajna.

Wakacje 2014: przejazdy autokarowe Polaków

Dokąd jeździli Polacy i jak wyglądały ich preferencje wyjazdowe w porównaniu z ubiegłym rokiem? Portal www.BiletyAutokarowe.pl podsumowuje zakończone wakacje.

BiletyAutokarowePL tanie biletyAutokary są zwykle wybierane przez osoby udające się za granicę do pracy, zaś wyjazdy w celach zarobkowych stanowią ok. 95 proc. sprzedaży. W okresie letnim ta proporcja ulega zmianie. Bilety turystyczne to ok. 35 proc. wakacyjnych zamówień.

– Statystyka tak wyraźnie rośnie, ponieważ podróże turystyczne są wyjazdami rodzinnymi – tłumaczy Mirosław Nikolin, właściciel www.BiletyAutokarowe.pl. – Zwykle zamawiane są bilety dla co najmniej trzech osób.

Jako że wciąż dominują wyjazdy zarobkowe, czołówka najpopularniejszych krajów docelowych nie ulega zmianie. Dominują wyjazdy do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji i Włoch. Ten ostatni kraj w wakacje staje się również celem podróży turystycznych. Na wyższą pozycję w okresie letnim wspina się Chorwacja – destynacja typowo wypoczynkowa.

biletyautokarowe banerW roku 2014 popularność zaczęły zdobywać także Albania i Czarnogóra, co wiąże się z rozszerzeniem oferty o przewozy do tych krajów.

– Możliwe, że w kolejnych latach liczba połączeń i rezerwacji na te kierunki wzrośnie, podobnie jak to miało miejsce kilka lat temu z Chorwacją – prognozuje Nikolin. – Pasażerów kuszą niskie ceny, piękne krajobrazy i brak tłumów znanych z dużych i popularnych miast.

W związku z konfliktem na Ukrainie wzrosła liczba przejazdów z Ukrainy do Polski. Mogliśmy też zaobserwować stabilny wzrost liczby połączeń – nowe kierunki pojawiały się każdego miesiąca. Ukraińcy odbywają podróże do Polski głównie w celach zarobkowych, nie zostają jednak na stałe – to oni stanowią większość pasażerów jeżdżących z Polski na Ukrainę, jak wynika ze statystyk www.BiletyAutokarowe.pl.

Ogólnie liczba pasażerów nie zmieniła się znacząco w stosunku do ubiegłego roku. Ewentualną utratę popularności rekompensują zdobywające ją nowe trasy. Wzrost sprzedaży biletów dużych linii autokarowych jest natomiast okupiony spadkiem sprzedaży małych linii. Sytuacja branży wydaje się stabilna.

Autokary na Ukrainę: sytuacja w czasie kryzysu

flaga ukrainyKonflikt we wschodniej Ukrainie ma wpływ na dostępność przewozów autokarowych. Portal www.BiletyAutokarowe.pl analizuje zmiany, które zaszły w ostatnich sześciu miesiącach.

Połączenia

Obecnie autokary na Ukrainę dojeżdżają najdalej do Kijowa. Miasto stało się granicą, poza którą przejazdy są zbyt ryzykowne lub utrudnione dla linii z Polski i reszty Europy. Choć przewoźnik Kobra jako jedyny oferuje bilety do nieco dalszych miejscowości – Charkowa i Połtawy – to całościowo oferta linii autokarowych jest skromniejsza niż w ubiegłym roku, jeśli chodzi o przystanki na wschodzie kraju. Nie dostaniemy się bezpośrednio do Sewastopola ani innych części Krymu, a także do Ługańska czy Doniecka.

Mimo tego kryzys krymski w nieoczekiwany sposób pomógł rozwinąć połączenia między Polską a zachodnią częścią Ukrainy. Przykarpacki Express zaczął jeździć z południowej i wschodniej Polski do Czerniowców, Kołomyi, Iwano-Frankiwska, Kałusza i Lwowa. Eskana Bus uruchomił trasę Poznań – Kijów, zwiększył częstotliwość innych połączeń ukraińskich, a także obniżył ceny biletów. Obniżki wprowadził też Visitor. 17 sierpnia nowe połączenie do Ukrainy zainauguruje Eastern European Travel – pojedziemy z Warszawy i Lublina do Kijowa, Żytomierza, Równego i Lwowa. Nowe połączenie oferuje też Ecolines: autokary jeżdżą z Rygi do Odessy przez Polskę; w tym przypadku jednak bilety są dostępne tylko w rezerwacji telefonicznej.

fot. Anatoliy-024, Wikimedia Commons

fot. Anatoliy-024, Wikimedia Commons

Popularność tras

Obecnie sprzedaż biletów na trasy ukraińskie jest o około 50 proc. większa w stosunku do ubiegłego roku – jak wynika z danych zgromadzonych przez www.BiletyAutokarowe.pl. Popularnością cieszą się zwłaszcza bilety z Ukrainy do Polski. Wbrew pozorom nie mamy jednak do czynienia ze zjawiskiem emigracji rodzin z terenów ogarniętych konfliktem – sprzedawane są głównie bilety pojedyncze, co ma związek z wyjazdami do pracy w Polsce i innych krajach Europy.

Nie należy oczekiwać trwałego zwiększenia popularności tras ukraińskich. Ruch prawdopodobnie zmniejszy się wraz z ustabilizowaniem się sytuacji na wschodzie kraju.

Bilety: ceny i dostępność

Ceny biletów na Ukrainę są tym większe, z im bardziej oddalonego od granicy miasta chcemy wyjechać. Do Lwowa pojedziemy z Warszawy już za 85 zł, jednak bilet z Wrocławia kosztuje już 120 – 140 zł. Najtańsze są wyjazdy z miejscowości przygranicznych, takich jak Rzeszów (60 zł) czy Przemyśl (50 zł). Na najdłuższych trasach, np. Wrocław – Kijów, zapłacimy 200-220 zł. Bilety do Charkowa i Połtawy na długich trasach kosztują 270-320 zł, na krótkich ok. 200 zł. Należy pamiętać, że ceny zmieniają się dynamicznie, m.in. w zależności od liczby wolnych miejsc. Aktualne ceny są dostępne w wyszukiwarce kursów www.BiletyAutokarowe.pl.

Dostępność biletów jest duża ze względu na zwiększoną liczbę połączeń. Ewentualne problemy mogą wystąpić jednak przy rezerwacji kursów na nieodległe terminy na trasach z Ukrainy do Polski. W tym przypadku zainteresowanie jest największe i warto wykupić miejsce w autokarze z wyprzedzeniem.

bilety autokarowe baner

Dlaczego ryzykanci lubią zabójcze prędkości?

Przekraczanie dozwolonych limitów prędkości jest jedną z głównych przyczyn wypadków samochodowych – zwłaszcza w grupie młodych kierowców. Nic dziwnego. Prędkość jest pociągająca.

Wielu ludzi jest w stanie zaryzykować życiem, żeby pobić kolejny rekord szybkości, albo przynajmniej zobaczyć, jak przemykające obok pobocze zlewa się w niewyraźną plamę. Dlaczego lubimy poruszać się tak nienaturalnie szybko?

fot. Dan DeChiaro - Flickr CC

fot. Dan DeChiaro – Flickr CC

Wymówki

Niekiedy piraci drogowi przekraczają prędkość z przymusu – realnego lub nie. Są spóźnieni, muszą załatwić coś „na wczoraj”, czy też czeka ich długa podróż i chcą zakończyć ją tak szybko, tak to możliwe. Jednakże, jak pokazują statystyki Europejskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Drogowego (European Road Safety Observatory), przyczyny szybkiej jazdy – i związanych z nią wypadków – są często o wiele bardziej prozaiczne.

Pędzimy, ponieważ jesteśmy egoistami. Czujemy się znakomitymi kierowcami – lepszymi niż inni kierowcy na drodze, natomiast nasze sprawy czekające na załatwienie są ważniejsze od spraw innych ludzi. Mamy w zwyczaju wciskać gaz, kiedy jesteśmy w kiepskim nastroju oraz gdy chcemy odgryźć się na innych użytkownikach drogi, np. za to, że jeden z nich wymusił pierwszeństwo. Wielu kierowców przekracza prędkość, sądząc, że nie stwarza przy tym żadnego zagrożenia – można zatem mówić o przesadnej wierze we własne umiejętności. Inni jeżdżą nieuważnie, „na wyczucie”, i nie zdają sobie sprawy z tego, jakie prędkości faktycznie osiągają.

Wszystkie te wyjaśnienia dotyczą kierowców, którzy prędkość traktują pragmatycznie, jednak wiele osób wrzuca piąty bieg z innych, znacznie bardziej złożonych przyczyn.

Potrzeba prędkości

Naukowiec Michael Davis z Emory University twierdzi, że miłośników prędkości pociąga tak naprawdę… strach przed wypadkiem. Za przyjemne, wręcz elektryzujące uczucie, które czujemy, wciskając do oporu pedał gazu, odpowiadają endorfiny i dopamina – czyli wpływające na emocje związki chemiczne, wydzielane między innymi w chwilach zagrożenia. Wysoka prędkość daje więc „emocjonalnego kopa”: pobudza, dodaje energii, wprawia w ekstazę.

The Blue Flame - w 1970 r. Gary Gabelich osiągnął w tym pojeździe rekordową prędkość 1014 km/h.

The Blue Flame – w 1970 r. Gary Gabelich osiągnął w tym pojeździe rekordową prędkość 1014 km/h.

Badacze z Einstein College w Nowym Jorku i Vanderbilt University w Nashville potwierdzają: ryzykantami rządzi dopamina. Ten neuroprzekaźnik sprawia, że czujemy się usatysfakcjonowani po obfitym posiłku i zadowoleni, gdy wygrywa „nasza” drużyna piłkarska. Ale skoro już smaczny obiad może sprawić dopaminową przyjemność, dlaczego niektórzy muszą ryzykować życiem, by poczuć działanie tego samego związku chemicznego?

Jako że w grę wchodzi zaburzanie chemicznej równowagi organizmu – tak jak w przypadku stosowania narkotyków – od prędkości można się uzależnić. I tak jak narkotyki, ma ona poważne skutki uboczne. „Dopaminiści” niejako uodparniają się na działanie ulubionego związku chemicznego – a raczej tracą receptory odpowiadające za regulację jego poziomu w organizmie. Utrzymujący się podwyższony poziom dopaminy sprawia, że człowiek staje się lekkomyślny w poszukiwaniu wrażeń.

Naukowcy z Uniwersytetu Kentucky, zbadawszy grupę ryzykantów, doszli do wniosku, że z czasem tracą oni umiejętność dokonywania racjonalnych decyzji i zaczynają podejmować wyzwania wszędzie tam, gdzie je widzą – bez namysłu ani przygotowania. Dlaczego? Ponieważ uczucie przyjemności staje się coraz słabsze. Uzależniony od doznań, tak jak narkoman z wieloletnim stażem, musi szukać coraz to nowych, coraz bardziej ekstremalnych rozrywek, albo przyjmować je w większych dawkach. To już stan, który można – i należy – leczyć.

Dobre strony uzależnienia?

Uzależnienie od ryzyka wielokrotnie miało pozytywny wpływ na naukę. Pionierzy prędkości, pragnący ustanawiać nowe rekordy, pomogli w opracowaniu i testowaniu nowych rodzajów napędu czy samych pojazdów – zarówno jeżdżących, jak i latających czy pływających. To oni popchnęli branżę samochodową i lotniczą do przodu, podejmując się śmiertelnie niebezpiecznych zadań, takich jak pierwszy przelot nad oceanem czy pierwszy lot z prędkością dźwięku. Istnieje jednak różnica pomiędzy śmiałkiem testującym nowy pojazd a piratem drogowym.

Dokonania pionierów nigdy nie są spontaniczne. Poprzedza je faza planowania, w której uczestniczą naukowcy, lekarze oraz znawcy branży motoryzacyjnej, zaś same próby – w miarę możliwości – odbywają się w kontrolowanych warunkach, dzięki czemu śmiałkowie ryzykują tylko własnym życiem. Przede wszystkim jednak ich wyzwania służą czemuś więcej niż przyjemności.

To nie znaczy, że miłośnicy mocnych wrażeń powinni zrezygnować ze swojego hobby. Ważne, aby nie uprawiać ekstremalnych sportów bez zabezpieczenia ani kontroli. Współcześni ryzykanci mają mnóstwo okazji do zaspokojenia swoich potrzeb w sposób bezpieczny dla osób postronnych. Skoki spadochronowe, lekcje latania, jazdy po torach wyścigowych – to wszystko jest dostępnie w formie komercyjnej. Owszem, to kosztowna rozrywka, ale przekraczanie granic ludzkich możliwości nigdy nie było tanim hobby.