Archiwa tagu: niebezpieczeństwo

Jak oni oszukują

Jak w każdej branży, tak i w turystyce można trafić na cwaniaków, oszustów, naciągaczy, czy też – nie przebierając w słowach – zwykłych złodziei. Jakie pułapki zastawiają na nas wyłudzacze? W jaki sposób ich uniknąć? Na co zwracać szczególną uwagę? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Gra w trzy karty

Niektóre linie autokarowe ostrzegają pasażerów, by podczas postojów na większych dworcach (zwłaszcza we Wrocławiu) nie dały się nikomu namówić na udział w grze hazardowej, np. w trzy karty. Turysta zawsze przegra, bo nawet jeśli wygra, może zostać oskarżony o oszustwo i zmuszony do zwrotu „ukradzionych” pieniędzy. Podróżni, który postanowili spróbować szczęścia, stawali się ofiarami wymuszeń, kradzieży kieszonkowych, a nawet pobicia.

Jak się zabezpieczyć?

Mówiąc „nie”.

Rezerwacja w próżni

Oszustwo wcale nie nowe, ale na czasie – dopiero co w ręce policji wpadł mężczyzna, który oferował wynajem pokojów w nieistniejących pensjonatach w Zakopanem. Oszust zamieszczał w Internecie reklamy noclegów, a zainteresowani ofertami turyści wpłacali na jego konto zaliczki. Dopiero po dotarciu pod wskazany adres przekonywali się, że „nie ma takiego numeru”.

Jak się zabezpieczyć?

W prosty sposób: pogooglować. Sprawdź, co naprawdę znajduje się pod wskazanym w ofercie adresem. Ponadto pamiętaj, że solidna firma zazwyczaj ma własną stronę internetową, pokazuje się na mapach Google oraz jest wpisana do branżowych katalogów. Nieistniejący obiekt pojawi się co najwyżej w kilku portalach z ogłoszeniami.

Dewaluacja

Oszustwo, którego ofiarą padają turyści na całym świecie, nawet w (wydawałoby się) porządnych sklepikach. Na czym polega? Kup dowolny towar, a otrzymasz resztę w wycofanych z obiegu pieniądzach – np. sprzed dewaluacji. Problem zauważysz dopiero wówczas, gdy bezwartościowymi banknotami spróbujesz zapłacić w innym sklepie.

Jak się zabezpieczyć?

Poświęć chwilę na sprawdzenie w Internecie, jak wygląda waluta kraju, do którego się wybierasz.

Królewski kurs

Klasyka gatunku – oszustwo praktykowane w każdej części świata. Wsiadasz do taksówki, odbywasz kurs, a po dotarciu do celu okazuje się, że musisz zapłacić małą fortunę, zupełnie jakbyś jechał w królewskiej karocy, a nie w zdezelowanej vectrze. Albo zostałeś przewieziony okrężną drogą, albo kierowca specjalnie dla ciebie zawyżył stawkę.

Jak się zabezpieczyć?

Na postojach taxi znajdziesz więcej niż jeden samochód, więc popytaj co najmniej kilku kierowców o stawki. Przed wejściem do pojazdu ustal z taksówkarzem koszt przejazdu (choćby w ramach orientacyjnych „widełek”).

Psuj

Może się zdarzyć, że podczas zwiedzania natkniesz się na innego turystę, który poprosi cię o zrobienie mu zdjęcia. Przekonasz się jednak, że jego aparat nie działa – wówczas zostaniesz oskarżony o jego zepsucie. Twój nowy znajomy będzie oczywiście domagać się zwrotu pieniędzy. Sytuacja może stać się nieprzyjemna, jeśli spod ziemi wyrosną koledzy „poszkodowanego”, gotowi poświęcić się w słusznej sprawie, rozbijając swoje pięści na twojej twarzy, gdybyś odmówił zapłaty. To oszustwo może mieć wiele wariantów, w każdym jednak chodzi o to samo: masz zapłacić za coś, czego albo nie chcesz kupić, albo nie zniszczyłeś.

Jak się zabezpieczyć?

Można by napisać: „nie wyświadczaj przysług”, ale czasem trudno stwierdzić, kto naprawdę jest w potrzebie. Jeśli już wpadniesz w kłopoty, naciskaj na wezwanie policji w celu wyjaśnienia sprawy, zaproponuj podejście na najbliższy posterunek, a jeśli to nie pomoże – ogólnie zrób sporo hałasu. Oszust w miejscu publicznym będzie wolał uniknąć przyciągania uwagi.

Na litość

Biedne, brudne dzieci wciskające przyjezdnym w ręce obrazek z Matką Boską to zwyczajny widok w centrum Katowic. Jeśli zmięknie ci serce i przyjmiesz ich podarunek, okaże się, że nie ma nic za darmo. Dziecko zażąda zapłaty – zwrotów oczywiście nie przyjmuje. Jeżeli odmówisz, pojawi się „starszy brat”, który będzie domagał się uiszczenia należności. To tylko jeden ze sposobów naciągania turystów „na litość”; we Włoszech podobno popularne jest proszenie przyjezdnych o pomoc w napisaniu listu do rodziny. Zabiedzony dzieciak podyktuje ci tak łzawą historię, że pieniądze same powędrują z twojego portfela do jego rąk.

Jak się zabezpieczyć?

W żaden sposób nie wspomagaj żebraków ani biednych podczas wyjazdu.

Chińska herbata

Na koniec orientalne oszustwo, praktykowane przede wszystkim w Chinach; trik najwyraźniej popularny, bo ostrzegają przed nim przewodniki turystyczne. Jeśli posługujesz się językiem angielskim, w krajach nieanglojęzycznych możesz zostać zaczepiony przez miejscowego, który pragnie skorzystać z okazji i porozmawiać z tobą, aby poćwiczyć umiejętności językowe. Zostaniesz zaproszony na herbatę lub kawę (do lokalu wskazanego przez miłego rozmówcę) i odbędziesz przyjemną dyskusję. W końcu twój nowy znajomy uda się do toalety i już z niej nie wróci. Zostaniesz pozostawiony sam na sam z rachunkiem, którego wysokość może sięgnąć kilkuset dolarów. Skąd taka cena? Stąd, że restaurator lub kelner współpracują z oszustem.

Jak się zabezpieczyć?

Unikaj zawierania przypadkowych znajomości, a w restauracjach najpierw pytaj o cenę, potem zamawiaj.

Oczywiście trików, które wykorzystują oszuści żerujący na turystach, jest znacznie więcej – wybraliśmy do tekstu albo często powtarzane, albo wyjątkowo ciekawe. Pamiętajcie jednak, by w obcym mieście zawsze mieć oczy dookoła głowy i podejrzliwie traktować każdego nieznajomego, który wda się z Wami w „przypadkową” rozmowę.

Źródła: BiletyAutokarowe.pl, Tur-Info, Lonely Planet, China Travel, RickSteves.com, Hotel Club, HowStuffWorks, GlobeSpots, Reuters, Travel + Escape, ScamBusters.

foto: Luisar / Flickr CC

Drogi śmierci, cz. 3

Od korzystania z nich kierowców nie odstrasza nawet śmiertelne niebezpieczeństwo. Oto ostatnie z najbardziej ryzykownych dróg świata.

5. Patiopoulo – Perdikaki

Z tej greckiej drogi korzystają zarówno kierowcy, jak i rowerzyści, piesi, a nawet pasterze pędzący bydło. Duży ruch to jednak niejedyne niebezpieczeństwo czyhające na górskiej trasie. Nie znajdziesz tu żadnych barierek bezpieczeństwa, co w połączeniu z sypką nawierzchnią, na której pojazdy łatwo tracą przyczepność, każdego roku prowadzi do kilkunastu śmiertelnych wypadków.

6. Ruta 5

Kiedy jedziesz drogą położoną nad niezbyt stromym, ale bardzo wysokim stokiem, powinieneś zachować ostrożność. Kiedy jedziesz drogą położoną nad takim stokiem, a u jego podnóża widzisz poskręcane wraki: samochody, motocykle, autokary – wtedy należy zastanowić się nad zawróceniem i poszukaniem okrężnej trasy. Autostrada z położonej w Chile Ariki do Iquique jest bowiem najeżona niebezpieczeństwami: jeden niewłaściwy ruch kierownicą wystarczy, aby znaleźć się na dnie przepaści. Nie pomaga fakt, że chilijscy kierowcy zdają się nie dostrzegać niebezpieczeństwa i rozwijają tu rekordowe prędkości.

7. Autostrada Moskwa – Jakuck

Poczułeś zew wschodniej przygody. Wycelowałeś palcem w mapę, a los kazał ci jechać do Jakucka. Kupiłeś bilety autokarowe u rzetelnej firmy świadczącej przewozy międzynarodowe i spokojnie czekasz na dzień wyjazdu. Nie jesteś bowiem świadomy, że trasa będzie prowadzić autostradą Moskwa – Jakuck, czyli drogą położoną na terenach, na których odnotowano najniższą temperaturę w historii (nie licząc terenów arktycznych). W tym przypadku jednak niska temperatura jest zbawieniem – podłoże, choć śliskie, jest przynajmniej twarde. Jeśli wybierasz się w podróż w miesiącach letnich, musisz liczyć się z możliwością utknięcia w koleinach wyrytych w głębokim błocie. A kiedy utkniesz, staniesz się łatwym celem dla szabrowników…

Drogi śmierci, cz. 2

Spotkamy je zarówno w krajach trzeciego świata, jak i tych nazywanych potęgami politycznymi lub gospodarczymi. Każdego roku tracą na nich życie dziesiątki kierowców. Oto kolejne drogi śmierci.

3. A682

Sto ofiar w ciągu dziesięciu lat to bardzo wysoki współczynnik dla przecinającej sielankowe wiejskie tereny. Zwłaszcza w tak rozwiniętym kraju jak Anglia. Osiągnęli go kierowcy, których motocykle, samochody czy autokary wypadły z trasy, zderzyły się z innym pojazdem, lub… wpadły na wychodzące na drogę zwierzęta.

A682 to droga zdradliwa – zachęca do szybkiej jazdy, będąc jednak zbyt wąską na wykonywanie szybkich manewrów. Kupując bilety autokarowe na przejazd feralnym fragmentem A682, poproś kierowcę o szczególną ostrożność. Nie bez przyczyny A682 uznana została za dziewiątą najniebezpieczniejszą drogą świata – wypadek zdarza się na niej średnio co dwanaście minut.

4. „Route Irish”

Droga łącząca lotnisko w Badgadzie z ważniejszymi częściami Iraku, wykorzystywana przez firmy świadczące przewozy międzynarodowe, a obecnie strzeżona przez wojska międzynarodowej koalicji, zyskała złą sławę nie ze względu na zły stan czy liczbę wypadków. Przyczyną wysokiej śmiertelności na dwunastokilometrowym odcinku szerokiej, asfaltowej jezdni są bowiem samobójcze zamachy bombowe, ataki z wykorzystaniem rakietnic i broni maszynowej, a także miny – zarówno pozostałości po przeszłych wojnach, jak i materiały wybuchowe nieustannie pokładane przez rebeliantów.

Niesława autostrady jest tak duża, że droga stała się inspiracją dla angielskiej ekipy filmowej, która w roku 2010 nakręciła dramat wojenny zatytułowany właśnie „Route Irish”.

W trzeciej części naszego przeglądu zawitamy do Grecji, zobaczymy czym straszą kierowców Chile, a także poklniemy na stan dróg w Rosji.

Drogi śmierci, cz. 1

Najniebezpieczniejsze drogi świata odebrały życie setkom, jeśli nie tysiącom podróżnych. Mimo tego mordercze trasy od lat stanowią atrakcję turystyczną dla osób szukających mocnych wrażeń.

1. El Camino de la Muerte

Tego z pewnością nie spodziewają się turyści, kupujący bilety autokarowe na przejazd niezbyt solidnie wyglądającym pojazdem. Autokary wyglądające na starsze od lokalnych seniorów muszą bowiem przewieźć ich drogą najwyższego ryzyka.

Północna droga Yungas, znana też jako El Camino de la Muerte – czyli po prostu Droga Śmierci – łączy boliwijskie miasta La Paz i Coroico. Zbudowano ją niewolniczą pracą, w ramach siły roboczej wykorzystując więźniów z Paragwaju schwytanych w trakcie Wojny o Chaco. Trasę wytyczono ponad cztery kilometry nad poziomem morza, na skraju stromego stoku. W ciągu ostatnich dwunastu lat na El Camino de la Muerte zginęło co najmniej osiemnaście osób, najsłynniejszy jednak jest wypadek z roku 1983 – wówczas to w przepaść stoczył się autobus z ponad setką pasażerów na pokładzie.

2. Czengdu-Lhasa

Tybetańczycy powiedzieliby, że drogą tą ciągną przewozy międzynarodowe. Chińczycy z pewnością mieliby wobec tego stwierdzenia wiele obiekcji. Autostrada o której mowa prowadzi bowiem z prowincji Syczuan na mroźne przestrzenie Tybetu.

Droga licząca niemal dwa i pół tysiąca kilometrów biegnie między czternastoma ośnieżonymi górami, przecinając niezliczone rzeki oraz potężne lasy. Oddalona od siedlisk ludzkich trasa stanowi pułapkę dla kierowców, którym zepsuł się samochód, a także dla wszystkich, którzy w chwili nieostrożności ześlizgnęli się z jezdni. Jednocześnie jest miejscem ogromnej liczby wypadków samochodowych, wielokrotnie przewyższającej współczynnik kraks charakterystyczny dla innych prowincji Chin.

Powyższe drogi są niebezpieczne ze względu na usytuowanie. Istnieje jednak wiele tras położonych na – wydawałoby się – zaawansowanych cywilizacyjnie terenach, które również znane są z częstych i śmiertelnych wypadków. Zajmiemy się nimi już wkrótce.