Archiwa tagu: autobusy

Niemcy zaczynają nadążać za Polską

To tytuł utrzymany w żartobliwym tonie, ale niebędący żartem. Niemcy znieśli przepis gwarantujący kolejom monopol na połączenia międzymiastowe.

Po swoim kraju Niemcy dotychczas podróżowali głównie pociągiem – zgodnie z prawem przewozy autobusowe były dostępne tylko tam, gdzie nie dojeżdżała kolej. Monopol kolejowy trwał od ponad osiemdziesięciu lat i zakończył się dopiero w roku 2013. To z pewnością dobra wiadomość dla pasażerów podróżujących w obrębie Niemiec: większa konkurencja oznacza większy wybór i niższe ceny.

Na razie nie wiemy, czy zmiana w jakikolwiek sposób wpłynie na sposób działania międzynarodowych przewoźników autokarowych.

Bilety autokarowe do Niemiec znajdziesz, zarezerwujesz i opłacisz w portalu BiletyAutokarowe.pl. Nie doliczamy ani grosza prowizji – płacisz tyle, co na dworcu czy w biurze przewoźnika.

foto: Jon’s Pics / Flickr CC

Legenda Ikarusa

Ikarus przez lata był symbolem polskiej komunikacji miejskiej. Czerwone autobusy stanowiły widok tak oczywisty, że wręcz nie zwracaliśmy na nie uwagi. Jaka jest ich historia?

Ikarusy to autobusy produkcji węgierskiej, stworzone przez firmę o tej samej nazwie. Już podczas I wojny światowej firma była znana w branży motoryzacyjnej – wytwarzała stosunkowo dobre i tanie samochody, zaś w okresie międzywojennym zaczęła produkować autobusy. Po II wojnie przedsiębiorstwo nawiązało nawet współpracę z firmą produkującą samoloty, noszącą taką samą nazwę.

Boom na autobusy Ikarusa rozpoczął się w latach 50., gdy na licencji produkowały je takie kraje, jak Chiny czy Egipt. Wytrzymałe i wydajne pojazdy były nagradzane na międzynarodowych targach i cenione zarówno przez firmy transportowe, jak i pasażerów. Okres świetności firmy przypadł na lata 70., kiedy to liczba zamówień sięgała dziesiątek tysięcy, a Ikarus stał się jednym z największych koncernów motoryzacyjnych na świecie. Wtedy też autobusy trafiły do Polski, a o tym, że były warte swojej ceny, świadczy fakt że niektóre z modeli opracowanych przed kilkudziesięcioma laty produkowano jeszcze w XXI wieku.

Do dziś można zobaczyć na polskich drogach ikarusy, choć ze względu na wiek i nienajlepszy już stan techniczny są wykorzystywane stosunkowo rzadko – głównie w zastępstwie, kiedy nowszy pojazd ulegnie awarii. Jedno jest pewne: czerwony ikarus na stałe wpisał się w historię i kulturę Polski, a także wielu innych krajów na całym świecie.

Przypominamy: tanie bilety autokarowe kupisz w portalu BiletyAutokarowe.pl.

Kurytyba: mistrzostwo komunikacji miejskiej

Pod względem organizacji ruchu autobusowego żadne miasto świata nie może konkurować z brazylijską Kurytybą.

Kurytybę powinniśmy znać przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze – jest to największy ośrodek Polonii w Brazylii; żyje tu ponad 70 proc. mieszkających w kraju Polaków. Po drugie – miasto słynie z doskonale zorganizowanego ruchu autobusowego, którego projektanci udowodnili, że da się rozwiązać problemy znane również z naszego podwórka.

foto: Dylan Passmore / Flickr CC

4200 na kilometr

Opowieści o Kurytybie i jej fantastycznym transporcie miejskim należy zacząć od podkreślenia, jak bardzo zatłoczone jest miasto. Zamieszkuje je ponad 1,7 mln osób, zaś gęstość zaludnienia wynosi ponad 4200 osób na kilometr kwadratowy. Korki na ulicach to widok, który w tak dużej metropolii nikogo by nie zdziwił, a jednak są one w Kurytybie zjawiskiem niemal niespotykanym. Władze miasta uznały bowiem, że najlepszym sposobem uniknięcia zatorów będzie stworzenie wydajnego systemu komunikacji miejskiej, z którego ludzie nie tylko mogliby, ale i chcieliby korzystać. Postanowiono więc zrobić to, czego od lat próbują dokonać władze większych polskich miast – w Kurytybie jednak na próbach się nie skończyło.

BRT

BRT, czyli Bus Rapid Transit (Szybki Tranzyt Autobusowy), to system komunikacji autobusowej, który zaprojektowano specjalnie dla Kurytyby. Z uwagi na specyficzne warunki panujące na ulicach przeludnionego miasta, stworzono go na wzór systemów metra. Autobusy, podobnie jak w wielu krajach Europy czy Ameryki, poruszają się na własnych pasach, jednak ich ruch, w przeciwieństwie do innych systemów komunikacji, nie jest zależny od sygnalizacji świetlnej.

foto: Dylan Passmore / Flickr CC

Aby szybko przetransportować ogromne ilości podróżnych i uniknąć tłoku, autobusy podjeżdżają do przystanków nawet co 90 sekund. Przy takiej częstotliwości przyjazdów wymiana pasażerów musi nastąpić błyskawicznie i sprawnie – w przeciwnym razie w pobliżu przystanków tworzyłyby się potężne korki. Aby jak najbardziej skrócić czas postoju, opłaty za podróż dokonuje się jeszcze przed wejściem do autobusu. Jest to jedno z mnóstwa rozwiązań, które opracowano w celu usprawnienia całego systemu.

Geniusz planowania

Projektanci BRT zajęli się nawet kwestiami, które w Polsce uważane są za trzeciorzędne. Dotyk geniuszu widać już w samej konstrukcji przystanków. Obszerne terminale w kształcie tuby pozwalają rozdzielić pasażerów wsiadających do autobusu od wysiadających. We wnętrzu przystanku znajdują się stopnie i windy dla niepełnosprawnych. Podróżni oczekują na autobus na podniesionej platformie, zaś wsiadają do niego, korzystając z wysuwanej kładki. Brak stopni umożliwia szybkie wejście do pojazdu osobom starszym, a także poruszającym się na wózkach inwalidzkich. Aby jeszcze bardziej skrócić czas wymiany pasażerów, autobusy wyposażone są w bardzo szerokie drzwi. Dzięki tym rozwiązaniom postój na przystanku trwa od 15 do 19 sekund.

foto: Xander76 / Flickr CC

System komunikacji miejskiej Kurytyby jest rewolucyjny i bardzo skuteczny, jednak jego wdrożenie byłoby znacznie trudniejsze, gdyby nie przyszłościowe myślenie władz miasta. Podwaliny pod BRT położono bowiem już w latach czterdziestych. Miasto rozplanowano przestrzennie z wielką starannością, zwracając uwagę na szybki rozwój motoryzacji. Przewidując upowszechnienie się samochodów, zadbano o to, by ulice były odpowiednio szerokie. Starannie planowano rozbudowę miasta, nie udzielając pozwoleń budowlanych, jeśli nowo powstały budynek i prowadzące do niego drogi zaszkodziłyby organizacji ruchu. Funkcjonujący dziś BRT jest efektem pieczołowicie nadzorowanej ewolucji, która dokonywała się przez niemal siedemdziesiąt lat.

Z korzyścią dla wszystkich

Jeśli oprzeć się na danych z roku 2007, ponad 70 proc. zatrudnionych mieszkańców Kurytyby podróżuje do pracy autobusem. Nie z przymusu, ale z wyboru. BRT to prawdopodobnie najwydajniejszy system komunikacji miejskiej na świecie. Jednocześnie pozostaje systemem bardzo tanim. Za przejażdżkę zadbanym autobusem, w którym nietrudno znaleźć miejsce siedzące, należy zapłacić równowartość niecałych dwóch złotych. Za tę kwotę na pewno dojedziemy do celu, bowiem przesiadka nic nie kosztuje.

Mimo niskich cen, transport w Kurytybie jest dochodowy. Pieniądze za zakupione bilety trafiają do władz, zaś obsługujący linie prywatni przewoźnicy są opłacani z budżetu miasta. Ich stawka nie zależy od liczby transportowanych pasażerów, a od długości tras. Dzięki temu firmy transportowe nie wywołują drogowego tłoku, konkurując na kilku najpopularniejszych szlakach, lecz tworzą rozbudowaną sieć połączeń, zapewniającą wygodny dojazd do każdej części miasta.

Szacuje się, że dzięki popularności BRT każdego roku mieszkańcy Kurytyby oszczędzają 27 milionów litrów paliwa. Na podróże wydają oni 10 proc. swoich dochodów. Pozostaje nam czekać, aż władze polskich miast wezmą przykład z brazylijskiego systemu komunikacyjnego – skutecznego, powszechnie lubianego i działającego z korzyścią dla wszystkich.

Dopóki tak się nie stanie, przypominamy że tanie bilety autokarowe na podróże międzymiastowe i zagraniczne możecie zakupić w portalu www.BiletyAutokarowe.pl.

Uważaj na swoją kartę bankomatową

Prosimy o zwracanie szczególnej uwagi podczas podróży transportem miejskim na karty bankomatowe, i to nie ze względu na złodziei. Jak podaje MPK Wrocław, każdego dnia pracownicy firmy znajdują w autobusach przynajmniej 10 zgubionych kart.

We Wrocławiu działa system biletomatów, umożliwiający zakup bilety za pomocą karty już w autobusie. Jest to rozwiązanie tyle wygodne, co potencjalnie niebezpieczne – jak się okazuje, mnóstwo osób po dokonaniu zakupu zapomina wyjąć karty ze slotu. Ich właściciele mają szczęście, że karty nie zostają skradzione – po zakończeniu kursu trafiają do dyspozytorów w zajezdni. Jeżeli chcemy odebrać zgubę, musimy zgłosić zaginięcie telefonicznie lub mailowo, a następnie poczekać na odnalezienie naszej karty.

Oszczędźmy sobie stresu – pamiętajmy o wyciągnięciu karty z biletomatu. A najlepiej rezerwujmy bilety międzymiastowe i międzynarodowe online lub telefonicznie. To sposób gwarantujący bezpieczeństwo zakupu.

MIO: Kolumbijska rewolucja

MIO, czyli Massivo Integrado de Occidente, to nazwa systemu połączeń autobusowych, który w roku 2009 wdrożono w Cali – kolumbijskim mieście znanym głównie z… wysokiej liczby zabójstw i handlu narkotykami na imponującą skalę.

MIO miało zrewolucjonizować stary system komunikacji miejskiej. Charakteryzowały go przewozy świadczone za pomocą małych, starych, produkujących gęste chmury spalin busów, w których – jak mówią pasażerowie – nie miało się pewności, czy wysiądzie się żywym. Zmiana była potrzebna, władze Cali zdecydowały więc, że należy ją przeprowadzić z należytym rozmachem. MIO określane jest najbardziej zaawansowanym systemem połączeń autobusowych na świecie. Dlaczego?

MIO pokrywa 72% zapotrzebowania na komunikację miejską w Cali, obejmując swą siecią 97% powierzchni miasta. Autobusy podłączone do systemu – działające obok starych pojazdów, nadal kursujących w niektórych dzielnicach – jeżdżą trasami o długości równej niemal 250 km, zatrzymując się na 77 przystankach. Każdy z autobusów napędzany jest ekologicznym paliwem i porusza się po buspasie – nie wydzielonym z istniejących już jedni, lecz dobudowanym na potrzeby MIO. Wszystkie pojazdy są śledzone systemem GPS, dzięki czemu ruch może być kontrolowany na bieżąco. Bilet na przejazd kosztuje równowartość ok. 1,80 zł. Na zdjęciu widać buspas dla pojazdów MIO – całkowicie oddzielony od innych dróg.

Mimo zaawansowania nie wszyscy pasażerowie są zadowoleni z nowego systemu. W autobusach jest bardzo tłoczno, a niektóre kursy wydłużyły się w stosunku do swoich odpowiedników z poprzedniego systemu. Nadal są jednak wdrażane usprawnienia, a nadzorcy projektu nie powiedzieli ostatniego słowa.

Czy MIO sprawdziłby się w Polsce? Problemy mieszkańców Cali z komunikacją miejską przypominają te z naszego podwórką, sądzimy więc że warto byłoby dać systemowi szansę. Problemem może być cena przedsięwzięcia: objęcie jednego miasta siecią MIO kosztowało 405 milionów dolarów.

foto: jnkosanchz