Almabus: zmiana przystanku w Wenecji

Almabus już 1 marca zmienia przystanek w Wenecji – Mestre na linii Polska – Wiedeń/Włochy.

Lokalizacja nowego przystanku:
Mestre Marghera Stacja Paliw Total przy Hotelu Holiday Inn

Bilety autokarowe Almabus kupicie u nas po cenach przewoźnika – to znaczy dokładnie takich, jak na dworcu czy w autokarze. Nie doliczamy ani grosza prowizji, a cena którą widzicie to cena którą płacicie. Zapraszamy do rezerwowania.

Eurolines Business Class Bus in München, ZOB (Źródło Prasa Turing.de)

Spięcia w infolinii #1: nieufny mąż

Mamy w portalu BiletyAutokarowe.pl infolinię (801 011 600 albo 71 724 23 77 – zapraszamy!). Dzwonią na nią ludzie… różnych charakterów. Wszystkich klientów tak samo szanujemy i cenimy, ale rozmowy z niektórymi przypominają skecze Monty Pythona. Przekonajcie się, jak dziwna jest praca przy telefonie.

Opowieść pierwsza – o nieufnym mężu

Dość stara historia, ale pamiętna. Zadzwoniła do nas pani, która chciała pojechać z mężem do Stuttgartu. Dobrze się składało, bo Deutsche Touring akurat miał promocję: 99 zł w jedną stronę zamiast 220 zł. Skoro i tak państwo musieli wybrać się w podróż, wybór linii wydawał się oczywisty.

W promocji był tylko jeden haczyk: na każdy kurs przypadały może 2-3 tanie bilety. Zdążysz je kupić? Jedziesz tanio. Poczekasz i dasz się wyprzedzić innym? Płacisz pełną cenę. Słowem: rezerwuj bilet tak wcześnie, jak się da, bo za 15 minut oferta może być nieważna. Proste, a przynajmniej mogłoby się tak wydawać.

Informuję klientkę o promocji i radzę, żeby kupić bilet, dopóki jest taka możliwość – a to może się zmienić nawet w trakcie rozmowy telefonicznej. Pani generalnie się zgadza, ale jest jakaś taka… niezbyt chętna. Czuję, że w końcu zrezygnuje z zakupu, więc pytam: czy jest jakiś problem? Może moglibyśmy go razem rozwiązać?

W tle słychać męski głos:

- Anka, o czym ty [piiip] jeszcze rozmawiasz?

Słuchawkę przejmuje (najprawdopodobniej) mąż, który nie owija w bawełnę: nie będzie przewalał kasy u złodziei z Internetu. Ale o co chodzi? – pytam. Czy kiedyś źle pana obsłużyliśmy? Odpowiedzi brak. „Pójdę na przystanek i zapłacę u kierowcy, do widzenia”. Koniec rozmowy. Nie zdążyłem wytłumaczyć, że wcześniejsza rezerwacja jest JEDYNYM sposobem zdobycia tańszych biletów, i to tańszych o ponad 100 zł. No cóż, klient wie najlepiej.

Dwa tygodnie później na firmowy e-mail przychodzi niepodpisane, hmm, zażalenie. Na naszej stronie pisało, że można kupić bilety, ale kierowca nie chciał sprzedać, a przecież w autokarze było pełno wolnych miejsc. Cały ten biznes jest zakłamany i powinno się go rozwalić w drobny mak. Wulgaryzmy wulgaryzmy wulgaryzmy. Domyślamy się, kto jest autorem.

No nic, jesteśmy profesjonalistami. Dziękujemy za kontakt, piszemy że przykro nam z powodu wynikłych problemów. Tyle na początek, ale co dalej? Jak wytłumaczyć pasażerowi, co się stało, skoro on wyraźnie nie chce zrozumieć? Nie chcielibyśmy zabrzmieć niegrzecznie, ale wydaje się, że prosta, wręcz prostacka analogia to jedyny sposób.

Odpisujemy, że sprawdzenie repertuaru kina też nie gwarantuje, że kupimy bilet w kasie, bo wszystkie miejscówki mogą zostać zarezerwowane. Najwyraźniej w państwa przypadku wszystkie miejsca w autokarze były już wykupione, a pasażerowie mieli wsiąść na kolejnych przystankach – dlatego bilet warto kupić wcześniej, już nie wspominając o promocji.

Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, nie nadaje się do publikacji.

Wierzcie lub nie, ale podobnych przypadków jest sporo. Kupowanie czegokolwiek w inny sposób niż przy kasie to dla wielu nadal duże wyzwanie. I nie chodzi o problemy w obsłudze komputera czy telefonu, tylko o przełamanie nieufności do zakupów na odległość. Jeszcze 15 lat temu potrafilibyśmy to zrozumieć, ale dziś? Mamy rok 2013. Za dziesięć lat człowiek ma polecieć na Marsa. Telefon wynaleziono w 1876 – może powinniśmy się wreszcie do niego przekonać?

Czego nie widzi pasażer, czyli relacja z podróży z Sindbadem

Jak wygląda podróż międzynarodowym autokarem? Czy kierowca to najważniejszy członek załogi? Co robi pilot i kto może nim zostać? Czy trzeba martwić się o bagaż? Udajemy się do Hamburga, aby w trasie poznać tajemnice Sindbada – największej platformy autokarowej w Polsce.

22 stycznia 2013, Gliwice. Wyjątkowo mroźne popołudnie – choć patrząc na zdjęcia, mógłbyś przysiąc, że to ciemna noc. Dwoje wysłanników portalu BiletyAutokarowe.pl przybywa do zajezdni PKS, będącej jednocześnie miejscem przystankowym Sindbada: największej platformy autokarowej w Polsce i jednej z największych w Europie.

Jest dwadzieścia po piątej; do odjazdu pozostała ponad godzina. Miejsce wydaje się opustoszałe. Nie bardzo wiemy, dokąd pójść; na szczęście z dyżurki wychodzi nam na spotkanie pan Tomasz – dyspozytor odpowiedzialny za przyjmowanie autokarów i organizację przesiadek. Dwie kawy później przybywa pani Aneta Kolasińska-Demidowicz: przedstawiciel linii, a zarazem nasz przewodnik, który wyjaśni zawiłości organizacji podróży, a także pomoże dostrzec i zrozumieć zjawiska, na które przeciętny podróżnik nawet nie zwróci uwagi.

Około 18:00, na pół godziny przed planowanym odjazdem, dworzec ożywa. Pojawiają się pierwsze anteny – autobusy lub mikrobusy dowożące osoby z miejscowości nieobsługiwanych w ramach głównej linii. Kiedy podjeżdża autokar nr 62, który zabierze nas przez Opole, Wrocław, Legnicę i Berlin aż do Hamburga, rozpoczyna się ceremonia przesiadki.

Ceremonia

Nie ma w tym określeniu wielkiej przesady. Przesiadka to dla załogi niemal obrządek, choć dla pasażerów jest to czynność szybka i zwykle bezproblemowa. Dyspozytor decyduje, na których stanowiskach ustawić autokary, aby umożliwić szybkie przeniesienie bagaży i ułatwić podróżnym znalezienie swojego pojazdu. Pasażer musi przenieść wyłącznie bagaż podręczny. Ciężkie walizy przeładowują bagażowi, korzystając z pojemnych wózków, a jeśli przesiadka ma miejsce na małym przystanku, zadanie to spada na kierowców.

Ryzyko zgubienia bagażu, pomylenia go czy przeniesienia do niewłaściwego autokaru jest minimalne. Każda sztuka jest oznaczona imieniem i nazwiskiem pasażera, kodem połączenia, a także kolorystycznym kodem bezpieczeństwa; gdy choć jeden z tych elementów nie zgadza się z manifestem pokładowym, załoga natychmiast wyjaśnia wątpliwości. Mimo wszystko warto we własnym zakresie podpisać bagaż imieniem i nazwiskiem. Walizki wyglądają podobnie, toteż łatwo je pomylić – jeśli nie w trakcie jazdy, to już po zakończeniu podróży i odpięciu metryczki.

Kiedy pasażerowie z anten są zajęci przesiadką, nowi podróżni – wśród nich my – zgłaszają się do pilota, który sprawdza bilet i wyznacza miejscówki. Wiele osób chciałoby usiąść z przodu pojazdu, przy oknie; w miarę możliwości ich życzenia są spełniane, choć nie sposób zadowolić każdego.

Trudno byłoby pomylić autokar lub zgubić się podczas przesiadki. Dzięki informacjom z karty pokładowej pasażer wie, kiedy i do jakiego pojazdu powinien się przesiąść; pilot przekazuje tę informację także w trakcie podróży. Dane podróżnika są sprawdzane przed wejściem na pokład i już w trakcie jazdy, a pasażerowie są liczeni jeszcze przed ruszeniem z przystanku.

Przesiadka zajmuje maksymalnie pół godziny. Autokary są zgrane w czasie, dzięki czemu podróżni nie muszą bezczynnie czekać na przyjazd swojego pojazdu. Anteny z różnych przyczyn spóźnione są kierowane na dalsze przystanki, aby po drodze nadrobić stracony czas. Komunikacja między pojazdami odbywa się bezpośrednio – piloci zawsze wiedzą, gdzie znajdują się inne autokary i szybko reagują na korki, objazdy czy inne przeszkody.

Z punktu widzenia pasażera przesiadka to nic szczególnego; chwilowa niedogodność, czy może okazja do rozprostowania nóg, o której zapomina się w minutę po ruszeniu w dalszą drogę. Dla przewoźnika to jednak duże przedsięwzięcie logistyczne, wymagające skoordynowania nawet kilkunastu autokarów oraz kilkudziesięciu członków obsługi.

Każdego dnia w Gliwicach odbywa się do 600 przesiadek. Można ostrożnie założyć, że każdy z pasażerów wiezie ze sobą ważącą 10 kilogramów walizkę. To oznacza, że stacjonująca na dworcu ekipa Sindbada przeładowuje w ciągu doby nawet sześć ton bagażu – a mówimy tylko o jednym z kilkuset obsługiwanych przez linię przystanków. Jednym słowem: jeżeli nie zauważyłeś ogromu pracy wkładanego w organizację przesiadek, przewoźnik dobrze wywiązał się z obowiązku.

Wyjątkowy członek załogi

Usadzeni, rozkurtkowani i przeliczeni zaczynamy podróż. Na telewizyjnych ekranach wyświetlany jest film dotyczący zasad korzystania z pojazdu, a w międzyczasie pilot raz jeszcze sprawdza bilety i upewnia się, że pasażerowie mają dokumenty niezbędne do przekroczenia granicy. Wbrew pozorom pilot nie jest odpowiednikiem lotniczego stewarda. Inna, bardziej odpowiednia nazwa jego stanowiska to „kierownik drogi”.

W podróże międzynarodowe udaje się jeden pilot i co najmniej dwóch kierowców (na dłuższych trasach – trzech), zaś załogi wymieniają się co kilkanaście godzin. Kierownik drogi to postać, której nie spotkacie w wielu innych liniach: nadzoruje kurs, a jego głównym obowiązkiem jest dbanie o bezpieczeństwo pasażerów. Ale to tylko czubek góry lodowej.

Lista zadań pilota jest długa: wypełnia dokumentację i spisuje raporty podróży, koordynuje kurs, porozumiewając się z załogami innych autokarów; uczestniczy w organizacji przesiadek. Sprawdza, czy kierowca nie traci koncentracji, czy nie przekracza dozwolonego czasu pracy, czy jedzie właściwą drogą. Informuje o zbliżających się przystankach, odpowiada na pytania pasażerów, oferuje napoje.

Pilot to osoba kontaktowa i uprzejma, zawsze z uśmiechem podająca zamówioną kawę – tak jak steward na pokładzie samolotu. Wymagania wobec kandydatów są jednak znacznie większe. Znajomość co najmniej jednego obcego języka, zdolności organizacyjne, wytrzymałość niezbędna do odbywania wielogodzinnych podróży – to podstawy kwalifikujące chętnych do udziału w czteroetapowym szkoleniu.

Kandydat musi nauczyć się korzystać z tabeli kursów, która na pierwszy rzut oka wygląda jak przypadkowy zbiór kolorowych znaków, a w rzeczywistości jest narzędziem do koordynacji kilkudziesięciu przewozów jednocześnie. Musi poznać charakterystykę mnóstwa tras, odbyć jazdy próbne i zdać test sprawdzający znajomość przepisów oraz umiejętności działania w nagłych wypadkach. Innymi słowy: podczas podróży kawę podaje nie kelner, ale specjalista od nadzorowania długich, trudnych, wymagających podróży.

No to jazda!

Do Hamburga wiezie nas S 415 GT HD – typowy przedstawiciel floty Sindbada, złożonej w całości z autobusów niemieckiej firmy Setra. Dla pasażera to po prostu pojazd z regulowanymi fotelami, toaletą, osobistym oświetleniem, nawiewem, ekranami telewizyjnymi, barkiem. Na pierwszy rzut oka jego wnętrze przypomina wnętrze pasażerskiego samolotu i robi dobre wrażenie – ale ważniejsze jest to, czego nie widać.

Pojazdy Setry wyposażone są w zabezpieczenia na wypadek zderzenia czołowego, elektroniczny program stabilizacji, aktywne wspomaganie hamowania oraz inne systemy zwiększające bezpieczeństwo jazdy. Silniki spełniają normy emisji spalin, które dopiero mają wejść w życie. Średni wiek taboru Sindbada to 3 lata, więc jesteśmy pewni, że i nasz autokar spełnia europejskie standardy. Skoro z pojazdu byli zadowoleni piłkarze światowych reprezentacji, których linia woziła podczas Euro 2012, to i my nie powinniśmy mieć powodów do narzekań. Słowem: jest wygodnie i bezpiecznie.

A wrażenia z samej jazdy? Oglądamy film i staramy się na niej nie skupiać; to żadna tajemnica, że długie podróże są, no cóż, długie. Jedziemy w nocy, a zatem po opuszczeniu dobrze oświetlonego miasta nie sposób podziwiać widoków. Taka jest cena jazdy po pustych drogach. Pozostaje nam patrzeć w telewizor, czytać, rozwiązywać krzyżówki albo spać. Pierwsza z możliwości odpada około pierwszej w nocy – ekrany są wyłączane, aby pasażerowie mogli odpocząć w ciszy.

Z naszego punktu widzenia to dziwna decyzja: dźwięk nie jest głośny nawet kiedy siedzimy blisko ekranu, a po wyłączeniu telewizji słychać radio słuchane przez kierowców. W przeciwieństwie do niektórych pasażerów nie potrafimy spać w drodze, więc całonocny maraton filmów umiliłby nam podróż. Nasza przewodniczka wyjaśnia jednak, że seanse zaczęto przerywać na wniosek samych pasażerów.

Po kilku przystankach w Polsce docieramy do granicy; parę kilometrów przed nią jakość dróg nagle się poprawia. Szybka kontrola straży granicznej i zatrzymujemy się na stacji benzynowej. Podczas gdy kierowca tankuje pojazd, pasażerowie mogą rozprostować nogi, zaopatrzyć się w sklepiku albo odpowiedzieć na zew natury w dostępnej na stacji toalecie. Nadarza się okazja, by zadać pilotowi pytanie dręczące nas od lat: dlaczego nie wolno korzystać z toalety w autokarze podczas postoju? Odpowiedź jest prostsza niżbyśmy oczekiwali: pojemność zbiornika jest ograniczona, więc jeśli można załatwić potrzebę na zewnątrz, warto to zrobić.

Nie mija mgnienie oka, a znów jedziemy. Kiedy wjeżdżamy na niemiecką autostradę… zatrzymuje się czas. Droga jest idealnie, doskonale, nieskończenie równa, a za oknem widać tylko ciemną pustkę. Można odnieść wrażenie, że pojazd stoi w miejscu.

Wbrew pozorom to najtrudniejsza część trasy, przynajmniej dla nas: jak nigdy wcześniej uderza wówczas monotonia. Na krótką chwilę ożywia nas Berlin, z opustoszałymi nocą szerokimi drogami i mocnym oświetleniem, ale po krótkim przystanku na dworcu znów wjeżdżamy na płaską jak stół, otępiającą autostradę. Zjedziemy z niej dopiero w odległym Hamburgu.

Wysiadka

Z głośników dobiega głos pilota: dochodzi szósta rano, jesteśmy w Hamburgu, prosimy nie zapomnieć o bagażu podręcznym. Już szósta? Najwyraźniej udało się zasnąć.

Autokar zawija do zatoczki na efektownym dworcu; rozprostowujemy nogi i wysiadamy, obserwując załogę wydającą podróżnym bagaże. Przybyliśmy do celu punktualnie, co jest zadziwiające, biorąc pod uwagę, że jechaliśmy przez jedenaście i pół godziny, pokonując ponad 880 kilometrów. W zimie, czyli w nie najlepszych warunkach.

Żegnamy się z załogą Sindbada i rozglądamy dookoła. Nadal jest ciemno. Na ulicach pustki. Sklepy wciąż zamknięte. Do chwili, w której będziemy mogli zameldować się w hotelu, pozostało jeszcze kilka godzin. Cały wielki Hamburg pozostaje do naszej dyspozycji. Trochę po omacku rozpoczynamy jego poznawanie… Ale o tym napiszemy następnym razem.

* * *

Redakcja portalu www.BiletyAutokarowe.pl dziękuje firmie Sindbad za udostępnienie biletów oraz udzielenie mnóstwa ciekawych informacji dotyczących organizacji podróży autokarowych.

Ewentualne komentarze dotyczące linii Sindbad prosimy publikować tutaj: biletyautokarowe.pl/sindbad – czyli w bazie ocen BiletyAutokarowe.pl. Wystarczy podać numer biletu, aby potwierdzić fakt skorzystania z usług przewoźnika i dodać swoją opinię! W ten sposób unikamy publikacji ocen niesprawiedliwie wysokich lub nieuczciwie oczerniających przewoźników.

EP Eurolinie Plus: do Białorusi nową linią

Przewoźnik EP Eurolinie Plus poinformował o nowym połączeniu z Białorusią, które w ramach platformy będzie obsługiwał Biacomex. Linia E-623 kursuje z Białegostoku do Grodna.

Dodatkowo informujemy o zmiany przystanku w Nowym Targu dla linii do Austrii. Adres nowego miejsca przystankowego to: NOWY TARG – przystanek przy ul. Kilińskiego, obok BP Laguna.

Bilety autokarowe do Białorusi oraz każdej innej części Europy kupicie w serwisie BiletyAutokarowe.pl. Zapraszamy.

Sindbad łączy siły z Superpolem

Przewoźnik Superpol z Mysłowic przystępuje do platformy przewozowej Sindbad, co dla pasażerów oznacza łatwiejszy dostęp do jej oferty. Oto informacja, którą otrzymaliśmy:

Miło nam poinformować, że firma Superpol z Mysłowic z dniem 02.03.2013 roku przystępuje do platformy Sindbad. Dzięki temu przy realizacji połączeń do Włoch będziemy korzystali ze wspólnych doświadczeń firm Wactur, Superpol i Sindbad. W ten sposób oferta przejazdowa do Włoch stanie się jeszcze bardziej atrakcyjna.

Wszystkie sprzedane do tej pory bilety firmy Superpol zachowują swoją ważność – przejazd pasażerów będzie się odbywał zgodnie z posiadanymi biletami zarówno według oferty Superpol jak i Sindbad.

Bilety Sindbad kupisz w portalu BiletyAutokarowe.pl.

Eurobus: współpraca i nowe połączenia

Eurobus nawiązał współpracę z linią Rudnik Tumay. W jej ramach otwarte zostaną połączenia do Niemiec, Szwajcarii i Francji.

Już 15 lutego oferta Rudnik Tumay zostanie połączona z ofertą platformy Eurobus. Jeżeli już posiadasz bilet na jeden z zaplanowanych na późniejszy termin kursów, nie musisz obawiać się o jego ważność – przejazd jest zabezpieczony.

Warto dodać, że od 1 marca również przewozy do Włoch i Francji realizowane przez Rudnik Tumay będą świadczone w ramach platformy Eurobus.

Bilety autokarowe do Francji, Włoch oraz wszystkich pozostałych wspomnianych krajów zarezerwujesz w kilka chwil w portalu BiletyAutokarowe.pl. Zapewniamy pełną obsługę, pomoc w rezerwacji oraz najniższe ceny – nie doliczamy ani grosza do cen przewoźnika. Zapraszamy do kupowania online lub przez telefon: 71 724 23 77.

EP Eurolinie Plus: zmiany w przystankach i kursach

Oto kolejne zmiany wprowadzane przez przewoźnika EP Eurolinie Plus.

Przystanek w Hrubieszowie

Od 14 stycznia autokary EP jeżdżące na linii 41 (do Belgii, Holandii, Francji) będą zatrzymywać się na przystanku w Hrubieszowie, zlokalizowanym na parkingu przy „Stokrotce”.

Codziennie z Warszawy i Łodzi

Linia nr 14, za pomocą której możemy dostać się do Niemiec, już teraz wyjeżdża z Warszawy i Łodzi codziennie.

Zmiany w przystankach

Na liniach do Włoch, Danii i Niemiec, oznaczonych A-03, A-04, A-05, D03 i N01, zostały zmienione miejsca przystankowe w Pszczynie i Grybowie. Adresy nowych przystanków:

PSZCZYNA – parking przy hotelu „IMPERIUM”, ul. Bielska 54
GRYBÓW – przystanek PKS, ul. Topolowa

Zapraszamy do kupowania biletów EP Eurolinie Plus w portalu BiletyAutokarowe.pl. Oferujemy szybki, łatwy i tani zakup – nie doliczamy ani grosza do ceny oferowanej przez przewoźnika. Umożliwiamy kupno online lub przez telefon.

Chcesz odwiedzić rodzinę? To najlepsza chwila!

Polacy pragnący odwiedzić rodzinę mieszkającą za granicą, a także emigranci zamierzający zobaczyć bliskich w Polsce, powinni wybrać się w podróż właśnie teraz – wynika z danych portalu www.BiletyAutokarowe.pl.

Skończył się sezon świąteczny, a wraz z nim skończyło się turystyczne szaleństwo. W grudniu autokary jeździły pełne do ostatniego fotela, zaś przewoźnicy często podstawiali nadprogramowe pojazdy. Teraz chętnych do podróżowania jest mniej, więc organizacja przejazdów wymaga mniejszego zaangażowania. W efekcie bilety są tańsze. Jeśli planujesz zagraniczny wyjazd, najlepiej wybrać się w podróż właśnie teraz.

- Bilety do Anglii czy Niemiec są nawet o 200 zł tańsze niż w okresie świątecznym. Można zaoszczędzić duże kwoty, zwłaszcza kupując bilety dwustronne – mówi Mirosław Nikolin, właściciel www.BiletyAutokarowe.pl. – Pamiętajmy jednak, że okazje nie są wieczne. Wraz ze zbliżaniem się maja bilety będą drożeć. Dzisiejsze oferty wkrótce staną się nieaktualne.

Zdaniem Nikolina również osoby, które planują wyjazd na majówkę, powinny zacząć wykonywać rezerwacji. Wiele linii autokarowych już teraz udostępnia bilety na kursy w okresie długiego majowego weekendu – i to w obecnych, czyli nadzwyczaj niskich cenach. To doskonała okazja, aby zaoszczędzić nawet kilkaset złotych na przejazdach.

Przypominamy, że bilety autokarowe na wszystkie kursy z Polski za granicę kupisz w portalu www.BiletyAutokarowe.pl. Rezerwuj już dziś, aby uzyskać najniższe ceny.

foto: Pimlico Badger / Flickr CC