Dzienne archiwum: 11 marca 2013

Jak oni oszukują

Jak w każdej branży, tak i w turystyce można trafić na cwaniaków, oszustów, naciągaczy, czy też – nie przebierając w słowach – zwykłych złodziei. Jakie pułapki zastawiają na nas wyłudzacze? W jaki sposób ich uniknąć? Na co zwracać szczególną uwagę? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Gra w trzy karty

Niektóre linie autokarowe ostrzegają pasażerów, by podczas postojów na większych dworcach (zwłaszcza we Wrocławiu) nie dały się nikomu namówić na udział w grze hazardowej, np. w trzy karty. Turysta zawsze przegra, bo nawet jeśli wygra, może zostać oskarżony o oszustwo i zmuszony do zwrotu „ukradzionych” pieniędzy. Podróżni, który postanowili spróbować szczęścia, stawali się ofiarami wymuszeń, kradzieży kieszonkowych, a nawet pobicia.

Jak się zabezpieczyć?

Mówiąc „nie”.

Rezerwacja w próżni

Oszustwo wcale nie nowe, ale na czasie – dopiero co w ręce policji wpadł mężczyzna, który oferował wynajem pokojów w nieistniejących pensjonatach w Zakopanem. Oszust zamieszczał w Internecie reklamy noclegów, a zainteresowani ofertami turyści wpłacali na jego konto zaliczki. Dopiero po dotarciu pod wskazany adres przekonywali się, że „nie ma takiego numeru”.

Jak się zabezpieczyć?

W prosty sposób: pogooglować. Sprawdź, co naprawdę znajduje się pod wskazanym w ofercie adresem. Ponadto pamiętaj, że solidna firma zazwyczaj ma własną stronę internetową, pokazuje się na mapach Google oraz jest wpisana do branżowych katalogów. Nieistniejący obiekt pojawi się co najwyżej w kilku portalach z ogłoszeniami.

Dewaluacja

Oszustwo, którego ofiarą padają turyści na całym świecie, nawet w (wydawałoby się) porządnych sklepikach. Na czym polega? Kup dowolny towar, a otrzymasz resztę w wycofanych z obiegu pieniądzach – np. sprzed dewaluacji. Problem zauważysz dopiero wówczas, gdy bezwartościowymi banknotami spróbujesz zapłacić w innym sklepie.

Jak się zabezpieczyć?

Poświęć chwilę na sprawdzenie w Internecie, jak wygląda waluta kraju, do którego się wybierasz.

Królewski kurs

Klasyka gatunku – oszustwo praktykowane w każdej części świata. Wsiadasz do taksówki, odbywasz kurs, a po dotarciu do celu okazuje się, że musisz zapłacić małą fortunę, zupełnie jakbyś jechał w królewskiej karocy, a nie w zdezelowanej vectrze. Albo zostałeś przewieziony okrężną drogą, albo kierowca specjalnie dla ciebie zawyżył stawkę.

Jak się zabezpieczyć?

Na postojach taxi znajdziesz więcej niż jeden samochód, więc popytaj co najmniej kilku kierowców o stawki. Przed wejściem do pojazdu ustal z taksówkarzem koszt przejazdu (choćby w ramach orientacyjnych „widełek”).

Psuj

Może się zdarzyć, że podczas zwiedzania natkniesz się na innego turystę, który poprosi cię o zrobienie mu zdjęcia. Przekonasz się jednak, że jego aparat nie działa – wówczas zostaniesz oskarżony o jego zepsucie. Twój nowy znajomy będzie oczywiście domagać się zwrotu pieniędzy. Sytuacja może stać się nieprzyjemna, jeśli spod ziemi wyrosną koledzy „poszkodowanego”, gotowi poświęcić się w słusznej sprawie, rozbijając swoje pięści na twojej twarzy, gdybyś odmówił zapłaty. To oszustwo może mieć wiele wariantów, w każdym jednak chodzi o to samo: masz zapłacić za coś, czego albo nie chcesz kupić, albo nie zniszczyłeś.

Jak się zabezpieczyć?

Można by napisać: „nie wyświadczaj przysług”, ale czasem trudno stwierdzić, kto naprawdę jest w potrzebie. Jeśli już wpadniesz w kłopoty, naciskaj na wezwanie policji w celu wyjaśnienia sprawy, zaproponuj podejście na najbliższy posterunek, a jeśli to nie pomoże – ogólnie zrób sporo hałasu. Oszust w miejscu publicznym będzie wolał uniknąć przyciągania uwagi.

Na litość

Biedne, brudne dzieci wciskające przyjezdnym w ręce obrazek z Matką Boską to zwyczajny widok w centrum Katowic. Jeśli zmięknie ci serce i przyjmiesz ich podarunek, okaże się, że nie ma nic za darmo. Dziecko zażąda zapłaty – zwrotów oczywiście nie przyjmuje. Jeżeli odmówisz, pojawi się „starszy brat”, który będzie domagał się uiszczenia należności. To tylko jeden ze sposobów naciągania turystów „na litość”; we Włoszech podobno popularne jest proszenie przyjezdnych o pomoc w napisaniu listu do rodziny. Zabiedzony dzieciak podyktuje ci tak łzawą historię, że pieniądze same powędrują z twojego portfela do jego rąk.

Jak się zabezpieczyć?

W żaden sposób nie wspomagaj żebraków ani biednych podczas wyjazdu.

Chińska herbata

Na koniec orientalne oszustwo, praktykowane przede wszystkim w Chinach; trik najwyraźniej popularny, bo ostrzegają przed nim przewodniki turystyczne. Jeśli posługujesz się językiem angielskim, w krajach nieanglojęzycznych możesz zostać zaczepiony przez miejscowego, który pragnie skorzystać z okazji i porozmawiać z tobą, aby poćwiczyć umiejętności językowe. Zostaniesz zaproszony na herbatę lub kawę (do lokalu wskazanego przez miłego rozmówcę) i odbędziesz przyjemną dyskusję. W końcu twój nowy znajomy uda się do toalety i już z niej nie wróci. Zostaniesz pozostawiony sam na sam z rachunkiem, którego wysokość może sięgnąć kilkuset dolarów. Skąd taka cena? Stąd, że restaurator lub kelner współpracują z oszustem.

Jak się zabezpieczyć?

Unikaj zawierania przypadkowych znajomości, a w restauracjach najpierw pytaj o cenę, potem zamawiaj.

Oczywiście trików, które wykorzystują oszuści żerujący na turystach, jest znacznie więcej – wybraliśmy do tekstu albo często powtarzane, albo wyjątkowo ciekawe. Pamiętajcie jednak, by w obcym mieście zawsze mieć oczy dookoła głowy i podejrzliwie traktować każdego nieznajomego, który wda się z Wami w „przypadkową” rozmowę.

Źródła: BiletyAutokarowe.pl, Tur-Info, Lonely Planet, China Travel, RickSteves.com, Hotel Club, HowStuffWorks, GlobeSpots, Reuters, Travel + Escape, ScamBusters.

foto: Luisar / Flickr CC