Miesięczne archiwum: Wrzesień 2010

Pasy przyszłością branży?

W nowych minibusach coraz częściej pojawiają się pasy bezpieczeństwa dla pasażerów. Czy klienci branży autokarowej zostaną skrępowani?

Kupując bilety autokarowe – nie tylko na kursy w obrębie kraju, ale nawet na przewozy międzynarodowe – pasażer nie spodziewa się, że zostanie zmuszony do zapięcia pasów. Powodów rezygnacji z pasów w pojazdach autobusowych jest kilka. Po pierwsze – autokary wyjeżdżają zwykle w długie kursy, a skrępowanie pasami na dłuższy czas jest niewygodne. Po drugie – autokary nie wykonują gwałtownych manewrów ani nie osiągają zawrotnych prędkości; są bezpieczniejsze niż samochody. I wreszcie po trzecie – w przypadku kursów na niewielkie dystanse pozostaje kwestia miejsc stojących.

A jednak w krajach zachodnich – głównie w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych – pasażerowie busów coraz częściej muszą korzystać z pasów bezpieczeństwa. W przypadku państw europejskich wynika to z inicjatywy unijnej, mającej doprowadzić do zainstalowania pasów we wszystkich pojazdach dalekiego zasięgu. Bardzo prawdopodobne więc, że i w Polsce konieczne stanie się krępowanie pasażerów na czas podróży. Czy powinniśmy się na to zgadzać?

Kierowcy samochodów głośno narzekają na przymus zapinania pasów, a ich najlepszym argumentem jest konstytucyjna wolność wyboru. Prawdą jest również to, że w niektórych sytuacjach zapinanie pasów może przynieść więcej szkód niż pożytku – np. gdy kierowca musi szybko wydostać się z pojazdu. Zainstalowanie pasów w autobusach także może przynieść negatywne skutki. Trudno jednak znaleźć eksperta, który rzetelnie i bezstronnie przeanalizowałby wszystkie możliwości i ocenił, czy warto wprowadzać nowe prawo.

Łatwo zgodzić się na przymus zapięcia pasów obowiązujący w ramach regulaminu prywatnej linii przewozowej. Korzystając z jej usług godzimy się bowiem na oferowane warunki. Z drugiej strony odgórne narzucanie przedsiębiorcom konieczności wprowadzenia takich rozwiązań jest – a przynajmniej powinno być – kwestią dyskusyjną. Obecnie jednak nikt nie kwapi się do podjęcia dyskusji. I tym problemem należałoby zająć sie w pierwszej kolejności.