Dzienne archiwum: 16 września 2010

Ogórek czerwony ma garniturek?

Dawno, dawno temu, niestety w bardzo nieodległej galaktyce, a wręcz na naszym podwórku, panował ustrój, w którym działy się prawdziwe cuda. Kraj pogrążał się w biedzie pomimo ogłaszanych wszem i wobec gospodarczych sukcesów, polityka „wszystkim po równo” tworzyła głębokie podziały, a po drogach śmigały wielkie, czerwone ogórki.

„Ogórkami” zwano autobusy Jelcz 272 MEX, produkowane przez firmę Jelcz w latach 1963 – 1977. Pojazdy o charakterystycznie obłym, aczkolwiek całkiem gustownym wyglądzie kursowały jednak o wiele dłużej – zgodnie z zasadą, że prowizorka jest najwytrzymalszą konstrukcją.

Sprostujmy jeden fakt: mówienie o „ogórkach” jako o prowizorce konstrukcyjnej jest niesprawiedliwe (były to wszak autobusy budowane na licencji Skody, a więc solidnie zaprojektowane), jednak ich pojawienie się w Polsce było wynikiem decyzji podjętych pospiesznie, w obliczu problemu rosnącego z miesiąca na miesiąc.

Oto bowiem nasz kraj borykał się, zresztą jak większość państw, na których ręce trzymał Związek Radziecki, z technologicznym niedostosowaniem do faktycznych potrzeb. Przejawiało się ono m.in. w braku wystarczającej liczby publicznych autobusów, skutkującym tłokiem w maszynach już obecnych na drogach, oraz koniecznością długiego oczekiwania przez pasażerów na kolejny kurs.

Pojawienie się „ogórków” było dla ówczesnego rządu zbawieniem. Choć popularne jest zdjęcie pasażerów pomagających odpalić „na pych” uziemiony autobus,  nie oddaje ono faktycznego stanu peerelowskiej motoryzacji. Jelcze były maszynami wytrzymałymi. Posiadały nawet luksus rzadko spotykany w tworach epoki, a mianowicie nagrzewnice, które w zimie ocieplały pokład pojazdu. Polacy polubili czerwone ogórki i do dziś miło je wspominają.

Oczywiście współczesne autokary przewyższają jelcze w każdym aspekcie. Polskie maszyny, na przykład, nigdy nie nadawały się dla firm świadczących przewozy międzynarodowe –  ale i nie były konstruowane z myślą o dalekich kursach. Model 272 zapisał się – czy byśmy tego chcieli, czy nie – w historii polskiej motoryzacji, dlatego warto o nim pamiętać, kupując bilety autokarowe na przejażdżkę nowoczesnym, skomputeryzowanym MANem.

Drogi śmierci, cz. 3

Od korzystania z nich kierowców nie odstrasza nawet śmiertelne niebezpieczeństwo. Oto ostatnie z najbardziej ryzykownych dróg świata.

5. Patiopoulo – Perdikaki

Z tej greckiej drogi korzystają zarówno kierowcy, jak i rowerzyści, piesi, a nawet pasterze pędzący bydło. Duży ruch to jednak niejedyne niebezpieczeństwo czyhające na górskiej trasie. Nie znajdziesz tu żadnych barierek bezpieczeństwa, co w połączeniu z sypką nawierzchnią, na której pojazdy łatwo tracą przyczepność, każdego roku prowadzi do kilkunastu śmiertelnych wypadków.

6. Ruta 5

Kiedy jedziesz drogą położoną nad niezbyt stromym, ale bardzo wysokim stokiem, powinieneś zachować ostrożność. Kiedy jedziesz drogą położoną nad takim stokiem, a u jego podnóża widzisz poskręcane wraki: samochody, motocykle, autokary – wtedy należy zastanowić się nad zawróceniem i poszukaniem okrężnej trasy. Autostrada z położonej w Chile Ariki do Iquique jest bowiem najeżona niebezpieczeństwami: jeden niewłaściwy ruch kierownicą wystarczy, aby znaleźć się na dnie przepaści. Nie pomaga fakt, że chilijscy kierowcy zdają się nie dostrzegać niebezpieczeństwa i rozwijają tu rekordowe prędkości.

7. Autostrada Moskwa – Jakuck

Poczułeś zew wschodniej przygody. Wycelowałeś palcem w mapę, a los kazał ci jechać do Jakucka. Kupiłeś bilety autokarowe u rzetelnej firmy świadczącej przewozy międzynarodowe i spokojnie czekasz na dzień wyjazdu. Nie jesteś bowiem świadomy, że trasa będzie prowadzić autostradą Moskwa – Jakuck, czyli drogą położoną na terenach, na których odnotowano najniższą temperaturę w historii (nie licząc terenów arktycznych). W tym przypadku jednak niska temperatura jest zbawieniem – podłoże, choć śliskie, jest przynajmniej twarde. Jeśli wybierasz się w podróż w miesiącach letnich, musisz liczyć się z możliwością utknięcia w koleinach wyrytych w głębokim błocie. A kiedy utkniesz, staniesz się łatwym celem dla szabrowników…